Pewnie masz w głowie taki obrazek: las w listopadzie, szaro, mokro, ponuro, a drzewa są łyse i jednokolorowe. Szaro-czarne. Niezbyt zachęcające. A jednak — właśnie teraz, gdy z drzew zniknął cały ten zielony bałagan — możesz zobaczyć więcej niż przez całe lato.
Dwadzieścia patyków i czysta panika.
Na pierwszych ćwiczeniach z dendrologii (to taka część botaniki zajmująca się drzewami i krzewami) prowadzący położył przed nami na stole dwadzieścia ściętych gałązek. Zadanie brzmiało: naucz się rozpoznawać dwadzieścia gatunków. Bez liści, bez podpisów, bez żadnych podpowiedzi.
Moja pierwsza reakcja? Czysta panika.
Wszystkie wyglądały tak samo. Brązowe, suche, pozornie martwe. Patrzyłam na ten stos i myślałam: niemożliwe. Nie da się.
A potem zostałam z nimi sam na sam. Kilka minut, cisza, żadnych wskazówek. I zaczęłam po prostu patrzeć.
Po chwili zobaczyłam, że jedna gałązka ma pąki ułożone naprzeciwko siebie, a na drugiej siedzą skręcone spiralnie wokół łodygi. Że kora jednej jest matowa i szarawa, a drugiej — lśniąca, niemal czerwonawa. Że jedna jest gruba i sztywna jak ołówek, a inna cienka i gibka jak drut.
Żadna nie była podobna do drugiej. Wystarczyło się przyjrzeć.
Drzewa zimą też są ciekawe!
Od listopada do marca — a często do kwietnia — drzewa pozostają w stanie bezlistnym. To niemal pół roku. Przez ten czas większość z nas traktuje drzewa jak wątpliwej urody dekorację, przez którą trzeba jakoś przebrnąć do wiosny.
A tymczasem bez liści widać to, czego latem nie masz szans dostrzec: kształt i ułożenie pąków (czy siedzą ciasno przy gałązce, czy odstają od niej?), fakturę i kolor kory, budowę całej sylwetki drzewa na tle nieba. Drzewa bez liści są jak szkielety — i mówię to bez złych skojarzeń. Czysta struktura.
Przez pół roku masz przed sobą materiał, który tylko czeka, żebyś wreszcie na niego spojrzał.
Dlaczego to działa z dziećmi (nawet tymi, które wolałyby zostać w domu).
Być może myślisz: „okej, ale rozpoznawanie drzew po pędach i pąkach brzmi jak zajęcie dla pasjonatów, nie dla mojego siedmiolatka”. Rozumiem ten odruch. Tymczasem dzieci od około 5. roku życia nieźle sobie z tym radzą — i to z kilku powodów, które trochę mnie samą zaskoczyły.
Po pierwsze, obserwacja uczy zatrzymania się. Kilka minut skupionej uwagi na jednej gałązce — w świecie pełnym ekranów i nieustannego ruchu — to ćwiczenie uważności, za które na kursach mindfulness płaci się niemałe pieniądze. A tu dostajecie je przy okazji spaceru.
Po drugie, dziecko dostaje poczucie sprawczości. „Wiem, co to za drzewo” — to zdanie, które można powiedzieć z dumą. I mieć rację. To ważniejsze, niż myślisz.
Po trzecie, przy okazji dzieje się coś z mózgiem, gdy go używasz w ten sposób. Opisywanie kształtów, kolorów i faktur to prawdziwe, konkretne słownictwo — i to takie, do którego można dojść samemu!
I jeszcze jedno — dzieci naturalnie szukają skojarzeń. „Ten pąk wygląda jak mała beczułka”, „ta gałązka jest jak rybia ość”. To dobra metoda obserwacji. Skojarzenie pomaga zapamiętać.
A do tego wszystkiego: to wspólny czas oparty na rozmowie i tym, co macie przed oczami.
Zacznij od jednego pytania.
Na najbliższym spacerze możesz zacząć bez żadnego przygotowania. Zatrzymaj się przy dowolnym drzewie i zadaj sobie — albo dziecku — jedno z tych pytań:
- Czy kora tego drzewa jest gładka, czy popękana?
- Czy pąki przylegają do gałązki, czy trochę od niej odstają?
- Jaki kolor mają młode gałązki? Czy są lśniące?
- Czy pod drzewem leżą jakieś resztki — owoce, szyszki, zaschnięte liście?
Nie musisz znać idealnej odpowiedzi. Na razie wystarczy, że zaczniecie patrzeć — razem.
Jeśli po spacerze okaże się, że chcecie wiedzieć więcej — co te obserwacje oznaczają, jak na ich podstawie rozpoznać gatunek i jak zrobić z tego pełnowartościowe zajęcia z dziećmi — napisałam e-book „Pędy i pąki”. Znajdziesz tam podstawy rozpoznawania drzew w stanie bezlistnym, gotowe aktywności terenowe dla rodzica z dzieckiem i dla grup, pomysły na zajęcia po powrocie do domu oraz materiały do druku: minisłowniczek, ściągę obserwatora, kartę obserwacji i checklistę, jak się przygotować do spaceru.
Zdjęcie nagłówkowe: Photo by Brett Jordan on Unsplash

