Krytycznie o Dniu Ziemi: co dzieci naprawdę „wynoszą” ze sprzątania świata

Znasz ten obrazek. Plakat z liściem. Hasło o ratowaniu planety. Dzieci w rękawiczkach, worki bigger than life, zdjęcie na stronę szkoły.

I to ciepłe uczucie w brzuchu, że „zrobiliśmy coś dobrego”.

Ja też je znam.

Tylko że po latach coraz częściej mam w głowie jedno pytanie: co dzieci realnie z tego wynoszą. Nie z deklaracji. Z doświadczenia.

Bo edukacja przyrodnicza działa wtedy, kiedy przesuwa człowieka o krok. W rozumieniu. W odpowiedzialności. W decyzjach. A nie tylko daje ulgę na jeden dzień.


1) „Małe gesty” są fajne… dopóki nie zastępują całej opowieści

Nie mam problemu z „małymi gestami”. Serio. Wiem, że one są potrzebne, bo uczą uważności i pokazują, że działanie jest możliwe.

Problem zaczyna się wtedy, kiedy mały gest staje się całą narracją.

W publicystyce krytycznej wobec Dnia Ziemi często wraca teza, że święto i rytuały „ekologicznych dobrych uczynków” potrafią działać jak uspokajacz. Segregujesz. Masz torbę. Raz w roku sprzątniesz park. Wrzucisz zdjęcie. I czujesz, że temat jest ogarnięty.

Instytut Spraw Obywatelskich pisze o tym ostro: takie podejście potrafi odwracać uwagę od spraw systemowych i przerzucać ciężar na jednostkę (źródło).

W szkole i przedszkolu ten mechanizm robi się jeszcze bardziej podstępny.

Bo jeśli Dzień Ziemi kończy się na „zróbmy coś, żeby poczuć się lepiej”, dzieci dostają prostą lekcję:

ekologia to event.

A ja chciałabym, żeby dostawały inną:

ekologia to umiejętność widzenia zależności i robienia małych zmian, które nie są tylko symboliczne.


2) Kiedy odpowiedzialność spada na jednostkę, bardzo szybko spada też na dzieci

Jest takie zdanie, które potrafi zrobić krzywdę, nawet jeśli pada z najlepszych intencji:

„Planeta jest w kryzysie, więc ty musisz…”

W edukacji z dziećmi to jest cienki lód. Bo dzieci często biorą rzeczy dosłownie. I biorą je emocjonalnie.

Wtedy Dzień Ziemi potrafi zostawić po sobie dwa rodzaje śladu:

  • poczucie winy, że robię za mało,
  • albo cynizm: i tak nic się nie zmieni, więc po co mam się starać.

A ja nie chcę ani winy, ani cynizmu. Ja chcę ciekawości i sprawczości.

Właśnie dlatego tak ważne jest, żeby nie opowiadać tylko o „gestach”, ale też o tym, jak działa system. Kto projektuje odpady. Kto ma narzędzia do zmiany zasad. Co może zrobić instytucja, a nie tylko osoba z workiem w ręku.

W tym sensie krytyka „gestów” jako zasłony dymnej jest dla edukatorów bardzo użyteczna (źródło).


3) Sprzątanie jest leczeniem objawów. Dlatego wraca co roku

Kiedy miałam 15 lat, popłynęłam na harcerski rejs w ramach akcji „Sprzątamy Mazury”.

Naszym zadaniem było sprzątać brzegi wysp i kanałów.

I tu jest pierwsza rzecz, która wróciła do mnie dopiero po latach: to były miejsca, w których właściwie nie powinno się cumować.

Sprzątaliśmy więc nie tylko śmieci. Sprzątaliśmy także skutki zachowania, które w ogóle nie powinno mieć miejsca.

Drugi element tej akcji był równie symboliczny: w portach rozdawaliśmy duże worki na śmieci z logo i prosiliśmy żeglarzy o nieśmiecenie.

Wyobrażasz to sobie? Nastolatki z workami „nie śmieć, proszę” w miejscu, w którym dorośli mają łodzie, pieniądze, wolność i całą logistykę świata.

Ja wtedy byłam dumna. Dziś widzę jeszcze jedną warstwę: sprzątanie bez opowieści o przyczynach robi z dzieci ekipę serwisową do świata dorosłych.

I teraz najważniejsze: ja nie piszę tego, żeby cię zniechęcić do sprzątania.

Ja piszę to, żeby sprzątanie nie było puentą.

Bo jeśli to ma być edukacja, to po sprzątaniu musi nastąpić druga część historii:

  • skąd te śmieci się tu biorą,
  • jakie zachowania je produkują,
  • jakie zasady istnieją i po co,
  • kto ma narzędzia, żeby to egzekwować,
  • co można zmienić, żeby za rok nie sprzątać dokładnie tego samego.

Bez tej drugiej części zostaje tylko porządkowanie.

A co z liczbami i „skutecznością”?

Fundacja Nasza Ziemia podaje, że od 1994 roku w Akcji Sprzątanie świata – Polska wzięło udział ponad 24 miliony uczestników i odwołuje się do corocznych raportów, mówiąc o spadku ilości śmieci w naturze (źródło).

To są ważne dane o skali mobilizacji.

Ale jeśli używasz ich edukacyjnie, powiedz to uczciwie: to są dane organizatora. To nie jest automatycznie niezależny pomiar stanu środowiska.

I znowu: ten niuans robi różnicę. Szczególnie, kiedy uczysz dzieci odróżniać „komunikat” od „dowodu”.


4) Szkoła kocha „akcje”. Dzieci potrzebują kompetencji

W raporcie o potrzebach edukacyjnych i świadomości klimatycznej w szkołach (Wielkopolska Wschodnia) obchody takich dni jak Dzień Ziemi pojawiają się jako jedna z częściej wymienianych praktyk szkolnych (źródło – PDF).

To mnie wcale nie dziwi. „Akcja” jest prosta do zorganizowania. Dobrze wygląda. Jest co pokazać.

Tylko że ja bym chciała, żebyśmy zadali sobie inne pytanie:

czy ta akcja zostawia po sobie umiejętność?

Tu ciekawie wybrzmiewa tło z PAP: uczniowie w badaniu często deklarują wiarę, że różnorodne działania mogą powstrzymać katastrofę klimatyczną (źródło).

Możesz to czytać jako dobrą wiadomość: młodzi ludzie chcą wierzyć w sprawczość.

Ale jest też druga strona: jeśli mają w sobie gotowość do działania, to szkoła powinna im dać narzędzia, a nie tylko symbole.


Co ja robię inaczej (i co możesz zrobić ty), żeby Dzień Ziemi nie był tylko rytuałem

Nie uważam, że trzeba wyrzucać sprzątanie do kosza. Czasem jest potrzebne. Czasem jest jedyną logistycznie możliwą formą wyjścia w teren.

Ja bym tylko zmieniła trzy rzeczy.

1) Zanim wyjdziecie, daj dzieciom jedno pytanie badawcze

Nie „idziemy ratować planetę”.

Tylko:

„Skąd to się tutaj wzięło i co musiałoby się zmienić, żeby za rok tego nie było?”

To pytanie robi robotę, bo od razu otwiera drzwi do myślenia przyczynowego.

2) Po sprzątaniu zróbcie jedną rzecz systemową w waszej placówce

Jedną.

Nie rewolucję. Nie manifest.

Jedno miejsce, gdzie w szkole lub przedszkolu powstają odpady w dużej ilości. I jedną decyzję, która je zmniejsza.

Dzieci muszą zobaczyć, że instytucja też potrafi się zmieniać.

3) Zmień język: z „ratujemy planetę” na „uczymy się działać mądrze”

To jest mała zmiana komunikatu.

Ale ona chroni dzieci przed poczuciem winy i daje im coś lepszego: poczucie, że działanie jest możliwe, tylko musi być sensownie zaprojektowane.


Moja opinia na koniec

Jeśli Dzień Ziemi ma być edukacją, to nie może być tylko świętem.

Musi być ćwiczeniem z myślenia, odpowiedzialności i projektowania zmiany.

Worek na śmieci może zostać.

Tylko niech przestanie być puentą.


Źródła (w kolejności występowania)

  1. Instytut Spraw Obywatelskich. Wojna przeciwko Ziemi trwa. Dzień Ziemi to fake news. Dostęp: 16.04.2026. URL: https://instytutsprawobywatelskich.pl/wojna-przeciwko-ziemi-trwa-dzien-ziemi-to-fake-news/
  2. Fundacja Nasza Ziemia. Akcja Sprzątanie Świata – Polska (strona informacyjna). Dostęp: 16.04.2026. URL: https://naszaziemia.pl/akcja-sprzatanie-swiata/
  3. Sprawiedliwa Transformacja (PDF). Raport. Potrzeby edukacyjne i świadomość klimatyczna w szkołach Wielkopolski Wschodniej. Dostęp: 16.04.2026. URL: https://sprawiedliwa-transformacja.pl/wp-content/uploads/2024/08/Raport.-Potrzeby-edukacyjne-i-świadomość-klimatyczna-w-szkołach-Wielkopolski-Wschodniej.pdf
  4. Polska Agencja Prasowa (PAP). Badanie: 69,68 procent uczniów uważa, że tematyka związana ze zmianami… Dostęp: 16.04.2026. URL: https://www.pap.pl/aktualnosci/news%2C1047756%2Cbadanie-6968-procent-uczniow-uwaza-ze-tematyka-zwiazana-ze-zmianami
  5. Librus. Sprzątanie świata i polska szkoła. Dostęp: 16.04.2026. URL: https://portal.librus.pl/szkola/artykuly/sprzatanie-swiata-i-polska-szkola

Kto to napisał?

Julia. Zachwycam dzieci przyrodą (głównie nietoperzami), uczę rodziców i nauczycieli jak prowadzić aktywności terenowe, jestem mamą małego Tadzia (i czekam na narodziny jego siostry), opiekunką psa Newtona i fanatyczką szwendania się po lesie.

Chcesz mi podziękować za ten materiał?

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Chcesz więcej takich ciekawostek?

Dołącz (bezpłatnie) do Klubu Mądrej Edukacji Przyrodniczej!

Co będziesz z tego mieć?

  • ciekawostki przyrodnicze, z którymi możesz zaimponować w towarzystwie,
  • materiały i inspiracje do przyrodniczej zabawy i nauki z dziećmi (idealne dla rodziców, nauczycieli i edukatorów),
  • dawkę edukacyjnego designu, który dobrze robi w mózg i w serduszko,
  • najnowsze artykuły i treści ode mnie oraz polecajki — wybitne treści wyszperane w internecie

Tutaj jest polityka prywatności.