Co mamy na myśli, gdy mówimy „dzikie”? Refleksje na Dzień Dzikiej Przyrody.

Dzik jest dziki, dzik jest zły, dzik ma bardzo ostre kły. Kto spotyka w lesie dzika, ten na drzewo zaraz zmyka…

Te kilka wersów z „Pana Kleksa” Jana Brzechwy wystarczyło, żeby pokolenia polskich dzieci wyobrażały sobie coś dzikiego jako coś groźnego, przed czym się ucieka.

Teraz wpisz „wild” w wyszukiwarkę. Albo przejrzyj logotypy nowych przedszkoli czy alternatywnych sal zabaw. Wild camping, wild swimming, wild food, dzikie zioła, dzikie obozy, dzikie dzieci. To samo słowo, które przez stulecia oznaczało zagrożenie, stało się dziś bardzo pożądanym przymiotnikiem w marketingowym opisie oferty.

Jak to się stało? I co ta tęsknota za dzikością tak naprawdę mówi o nas?


Skąd wzięło się to słowo?

Polskie „dziki” ma wyraźnie negatywne zabarwienie: niecywilizowany, nieokiełznany, groźny. Angielskie i niemieckie „wild” niosą ze sobą więcej ambiwalencji: żywiołowy, wolny, autentyczny. Niekoniecznie obcy czy wrogi.

To ślad po tysiącleciach, w których „dzikie” znaczyło „poza kontrolą”, czyli realne zagrożenie. Wyjście za próg jaskini czy wioski oznaczało wyjście z bezpiecznego miejsca, za granicą którego mogło się wydarzyć wszystko.

Brzechwa pisał o dziku w swoich realiach kulturowych, ale wiersz żyje z polskimi dziećmi do dziś. I choć moim zdaniem jest niewinną zabawą (przyznaję się też do nostalgii za oryginalną Akademią Pana Kleksa), to umieszcza w umyśle skojarzenia dziki=zły=uciekaj.


Dzikość na sprzedaż, czyli jak rynek zagospodarował to, czego nam brakuje.

Cywilizacja przez stulecia systematycznie rugowała dzikość. Karczowała lasy, osuszała mokradła, okiełznywała zwierzęta, pokonywała choroby, modyfikowała genetycznie gatunki dla swojej wygody. A teraz próbujemy sprzedawać dzikość jako towar premium.

Dzikie jagody w soku za 12 złotych. Dzika turystyka. Dzikie perfumy. Dzika przygoda na wyciągnięcie ręki, musisz tylko tą ręką wyciągnąć kartę kredytową.

Badania opublikowane w 2025 roku w Frontiers in Sustainable Food Systems opisują zjawisko, które autorzy nazwali „paradoksem autentyczności”. Okazuje się, że konsumenci płacą wyraźnie więcej za produkty oznaczone jako „dzikie”: dziki łosoś, dziczyzna, dzikie grzyby. Ale kiedy te same gatunki trafiają do hodowli masowej i produkcji przemysłowej, ich wartość rynkowa natychmiast spada. Dzikość można sprzedać, ale nie można jej wyprodukować.

Ile prawdziwej dzikości zostało? Parę liczb.

Zanim dojdziemy do dzikich dzieci i leśnych przedszkoli, zostańmy przez chwilę przy lasach. Bo żeby porozmawiać o „dzikim dziecku”, warto zacząć od tego, na jakim świecie to dziecko żyje.

Lasy pierwotne: trzy kraje, jedna trzecia świata.

Według danych FAO z 2020 roku lasy pokrywają 31% powierzchni lądów Ziemi, czyli ok. 4,06 miliarda hektarów. Brzmi imponująco. Niestety mniej niż jedna trzecia z nich to lasy pierwotne: naturalnie odnawiające się, bez wyraźnych śladów ingerencji człowieka.

Od 1990 roku powierzchnia lasów pierwotnych zmniejszyła się o ponad 80 milionów hektarów. W samym 2024 roku, według raportu World Resources Institute, zniknęło 6,7 miliona hektarów lasów tropikalnych. To tyle ile zajmują Czechy. W jednym roku!

62% światowych lasów pierwotnych koncentruje się w Brazylii, Kanadzie i Rosji. Europa ma mniej niż 3% światowych zasobów takich lasów i traci ponad 150 km² rocznie. USA wykarczowały 90% lasów pierwotnych istniejących tam jeszcze w XVII wieku.

Nawet te lasy, które przetrwały, nie są już „nienaruszone” w dawnym sensie. Zmiany klimatu docierają wszędzie. Pestycydy wykryto w lodach Antarktydy. Hałas cywilizacji zakłóca ekosystemy w odległości setek kilometrów od źródła. Kategoria „nietkniętego ręką człowieka” jest dziś bardziej filozoficzna niż geograficzna.

Puszcza Białowieska: ostatni taki las w naszej części Europy.

Polska ma coś, czego prawie żaden inny kraj Europy Środkowej nie posiada: las pierwotny na nizinach. Puszcza Białowieska, rozciągająca się na ok. 150 tysiącach hektarów na pograniczu polsko-białoruskim, to relikt krajobrazów leśnych sprzed tysięcy lat. Takich, które dominowały na europejskich nizinach, zanim człowiek wziął się za zarządzanie nimi. Od 1979 roku Puszcza jest wpisana na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. W 2014 roku wpis rozszerzono na całą polską część. Ale w raporcie IUCN World Heritage Outlook 2025 Puszcza Białowieska dostała klasyfikację „krytyczny stan zachowania”. To najwyższy poziom zagrożenia.

Czerwona Lista i cel 30 × 30: globalna próba powstrzymania dalszych strat.

Czerwona Lista Zagrożonych Gatunków IUCN, prowadzona od 1964 roku, to globalna baza danych oceniająca ryzyko wyginięcia gatunków. Do 2024 roku oceniono w ten sposób ponad 166 000 gatunków. 46 000 z nich, czyli 28% wszystkich ocenionych, jest zagrożonych wyginięciem. Wśród nich 41% płazów i 38% wszystkich gatunków drzew na świecie. Ponad połowa gatunków ptaków jest w fazie systematycznego spadku liczebności.

W odpowiedzi na te dane 196 państw przyjęło w grudniu 2022 roku na konferencji COP15 Globalny Plan na rzecz Bioróżnorodności z Kunming-Montrealu. Jego trzeci cel, znany jako „30 × 30”, zakłada ochronę 30% powierzchni lądów i oceanów do 2030 roku. To największe zobowiązanie ochrony przyrody w historii ludzkości.

Aktualnie pod ochroną pozostaje ok. 17% lądów i zaledwie 8% obszarów morskich. Przy obecnym tempie działań cel 30% dla oceanów zostanie osiągnięty, według szacunków Greenpeace, w 2107 roku.

Cele 30 × 30 są ambitne. Mechanizmy ich realizacji, na razie, znacznie mniej.

Dzikie dziecko: czy to moda, czy coś naprawdę potrzebnego?

Na tym tle pojawia się trend, który pewnie znasz: leśne przedszkola, nature-based learning, „dzikie dzieci”. Zdjęcia bosych stóp w błocie, dzieci wspinających się na drzewa, warsztatów rozpalania ognia.

Warto zapytać wprost: czy to estetyczna moda dla klasy średniej, czy odpowiedź na realną potrzebę?

Poszukajmy odpowiedzi w danych.

Czym właściwie jest „dzikie dziecko”?

Pojęcie funkcjonuje na dwóch poziomach.

Pierwszy, dosłowny: dziecko mające regularny i nieograniczany kontakt z naturą. Lasem, łąką, strumieniem, glebą. Gdzie trzeba patrzeć pod nogi i negocjować z rzeczywistością. Zdecydowanie nie chodzi o ścieżki z barierkami w ogrodzie botanicznym, zoo czy na punkcie widokowym w parku narodowym.

Drugi, metaforyczny: wewnętrzna żywiołowość i naturalność dziecka. Spontaniczność, ciekawość, gotowość do nieplanowanych odkryć. Ta jakość moim zdaniem nie potrzebuje w ogóle lasu, żeby istnieć. Ale w obecnych warunkach, w których wychowujemy dzieci, dopiero w swobodnej zabawie w przyrodzie jest szansa, aby ta nieokiełznana kreatywność przejęła kontrolę.

W Polsce pierwsze całkowicie bezbudynkowe leśne przedszkole, Puszczyk w Białymstoku, powstało w 2015 roku.  Dziś takich placówek jest w Polsce kilkadziesiąt. W Niemczech ponad 800, zrzeszonych w ogólnokrajowym Związku Przedszkoli Leśnych. Polskie prawo oświatowe wciąż traktuje leśne placówki jako „alternatywną formę edukacji”, co brzmi jak komplement, ale de facto oznacza utrudniony dostęp do finansowania i formalnego uznania.

Pytanie „czy kontakt z naturą jest dzieciom potrzebny?” jest jednak źle postawione. Lepiej zapytać: co konkretnie tracimy, gdy dzieci go nie mają?

Weźmy te z łatwiej mierzalnych (bo odwołujących się do nauk medycznych), a bardziej zaniedbywanych w dyskusji powodów, dla których dzieci powinny mieć regularny kontakt z „dziką” przyrodą.

Gleba, mikroby i układ odpornościowy

Jeden gram leśnej gleby zawiera do 10 miliardów mikroorganizmów. To kontekst do zrozumienia, dlaczego fińskie badanie opublikowane w Science Advances (Roslund i in., 2020) dało następujące wyniki: badacze wyłożyli miejskie place zabaw ściółką leśną i trawą z bioróżnorodnych łąk. Dzieci w wieku 3-5 lat bawiły się tam codziennie. Po 28 dniach u tych dzieci stwierdzono wyraźnie większą różnorodność mikrobiologiczną skóry i jelit i znacznie lepszą regulację układu odpornościowego niż u dzieci bawiących się na standardowych betonowych placach zabaw.

Układ odpornościowy uczy się przez ekspozycję. Hipoteza higieny, rozwijana od lat 90. XX wieku, mówi, że kontakt z różnorodnym środowiskiem mikrobiologicznym w dzieciństwie uczy układ odpornościowy odróżniać rzeczywiste zagrożenia od substancji nieszkodliwych. Dzieci wychowywane w środowiskach ubogich mikrobiologicznie częściej chorują na astmę, alergie i choroby autoimmunologiczne.

Badanie Play&Grow, opublikowane w Scientific Reports (Sobko i in., 2020), przeprowadzone wśród przedszkolaków w Hongkongu, pokazało coś jeszcze: dzieci uczestniczące w cotygodniowych aktywnościach przyrodniczych przez 10 tygodni miały wyższy poziom serotoniny w kale i niższy poziom postrzeganego stresu niż dzieci z grupy kontrolnej. Kontakt z bioróżnorodnym środowiskiem przekładał się mierzalnie na biochemię ich organizmów.

To nie filozofia. To fizjologia.

Kości, mięśnie i równowaga: czego nie daje gumowa mata.

Według danych polskich fizjoterapeutów i ortopedów 30% dzieci w wieku przedszkolnym i wczesnoszkolnym jest zagrożonych bocznym skrzywieniem kręgosłupa, czyli skoliozą. Prawie 70% ma stwierdzoną asymetrię barków i łopatek.

W Niemczech u ponad połowy pierwszoklasistów stwierdzono nadwagę, wady postawy lub zaburzenia równowagi. Tamtejszy system leśnych przedszkoli rozwinął się między innymi jako odpowiedź na te właśnie statystyki.

Ruch po nieregularnym terenie, po korzeniach, pod gałęziami, przez strumień, angażuje mięśnie stabilizujące i uczy propriocepcji (czucia własnego ciała w przestrzeni). Tego nie zastąpi plac zabaw na gumowej macie z certyfikowanymi zabawkami. Ciało potrzebuje nieprzewidywalności, żeby się prawidłowo rozwijać.

I co może być zaskakujące: dzieci w leśnych przedszkolach mają mniej wypadków niż ich rówieśnicy w placówkach standardowych. Uczą się oceniać ryzyko, bo środowisko im na to pozwala, zamiast chronić je przed każdym potknięciem.

Psychika, koncentracja i to, czego nie ma w podstawie programowej.

Pojęcie nature-deficit disorder (niedoboru natury) stworzył dziennikarz Richard Louv w 2005 roku w książce Last Child in the Woods. To nie jest diagnoza medyczna, a bardziej metafora opisująca koszty oderwania dzieci od natury: trudności z koncentracją, wyższe wskaźniki lęku i depresji, zaburzenia uwagi.

Od 2005 roku liczba badań naukowych poświęconych temu zagadnieniu wzrosła z kilkunastu do niemal tysiąca. Wyniki są dość spójne: kontakt z naturą poprawia koncentrację, redukuje poziom kortyzolu (hormonu stresu) i zmniejsza zachowania agresywne. U dzieci z ADHD efekty są szczególnie wyraźne.

Jest jeszcze coś, czego nie znajdziesz w podstawie programowej: tolerancja dla frustracji.

Gałąź się łamie. Błoto jest bardziej klejące, niż wyglądało. Ślimak „nie pokaże rogów”, bo go przestraszyłeś. Natura nie zareaguje na prośby, marudzenie, na płacz. To jedna z najtrudniejszych lekcji, jakie dziecko może dostać, i jedna z tych, które procentują najdłużej. Nauczyć się, że nie wszystko jest tak, jak chcemy i to jest w porządku — tak po prostu działa świat.

Polska i leśne przedszkola: późny start.

Reforma oświatowa z 2017 roku zredukowała czas przeznaczony na edukację przyrodniczą w polskich szkołach z ok. 1800 do ok. 700 godzin w całym cyklu kształcenia. W tym samym czasie zaczęła rosnąć liczba leśnych przedszkoli i przyrodniczych zajęć dodatkowych, jakby rynek edukacyjny próbował samodzielnie uzupełnić lukę, którą zostawiło prawo.

W mediach społecznościowych jak bumerang powraca temat „hartowania” dzieci w Skandynawii, który zwolennikom takiego wychowania dodaje skrzydeł, a przeciwników rozjusza. A tymczasem dzieci w Polsce mają ten sam układ odpornościowy, te same potrzeby rozwojowe i tę samą fizjologię co dzieci norweskie. Różnica leży wyłącznie w ekspozycji.


Sprzedajemy dzikość, a wygaszamy ją… w parkach, w lasach i w dzieciach.

Pora złożyć te dwa wątki.

Kupujesz sok „wild berry”. Rezerwujesz weekend w „dzikim miejscu”. Zapisujesz dziecko na letni obóz przyrodniczy. I wracasz do miasta, gdzie okna się nie otwierają, podwórko jest zabetonowane, a szkoła traktuje edukację przyrodniczą jako kolejną lekcję w ławce z podręcznikiem.

Puszcza Białowieska, ostatni nizinny las pierwotny Europy, jest w „krytycznym stanie zachowania”. 28% ocenionych gatunków jest zagrożonych wyginięciem. Cel ochrony 30% oceanów zostanie osiągnięty w 2107 roku, jeśli nic się nie zmieni. I jednocześnie „dzikość” jest jednym z najgorętszych słów w marketingu.

To nie hipokryzja poszczególnych ludzi. To system, który sprzedaje obraz lasu tym, którzy niemal nigdy nie wchodzą między drzewa. Sprzedaje „naturalne zabawki” rodzicom, których własne dzieci spędzają 7 godzin dziennie przed ekranem (sic! – taka jest średnia dla młodzieży!).

Czy leśne przedszkola to element nieuczciwego marketingu? Nie. To odpowiedź na realny problem. Ale ta transformacja dzieje się powoli. Kolejne pokolenie dorasta jako „cyfrowi nomadzi”, błąkając się po zakamarkach i zagrożeniach internetu, zamiast błąkania się po pobliskim lesie.

Bo dzikość to nie jest coś, co się kupuje w Spa&Resorcie w kurorcie, w międzyczasie wszystko relacjonując followersom. Jest warunkiem istnienia ekosystemów, które regulują klimat i zachowują bioróżnorodność planety. Dla dzieci jest warunkiem prawidłowego rozwoju fizycznego i psychicznego. Nie dodatkiem czy sezonowym trendem. Warunkiem.

I może już czas pożegnać się z nauką, którą dał nam Brzechwa. „Dzikie” nie znaczy „złe”. „Dzikie” znaczy „żywe”.

Być może tym, czego naprawdę powinniśmy się bać, jest właśnie „oswojone”: las zarządzany jak park, dziecko wychowywane jak projekt.


Zdjęcie nagłówkowe: Aaron Burden on Unsplash

Źródła

  1. Brzechwa, J. Wiersz „Dzik” (popularyzowany m.in. przez wykonanie Piotra Fronczewskiego).
  2. Akademia Zaciekawienia. Czy da się oswoić nietoperza?
  3. Frontiers in Sustainable Food Systems (2025). https://www.frontiersin.org/journals/sustainable-food-systems
  4. FAO (2020). The State of the World’s Forests 2020. Food and Agriculture Organization of the United Nations, Rome. https://www.fao.org/state-of-forests/en/
  5. World Economic Forum (2025). Old-growth forests and ancient trees: what you need to know.  https://www.weforum.org/stories/2025/06/forests-old-growth-trees-protection/
  6. Britannica. Old-growth forest. https://www.britannica.com/science/old-growth-forest
  7. Pracownia na rzecz Wszystkich Istot. Puszcza Białowieska. Lista Światowego Dziedzictwa UNESCO. https://puszcza.pracownia.org.pl/puszcza-bialowieska/unesco
  8. WP Informacje (2025). 96 proc. Puszczy Białowieskiej bez pił i polowań. Polska przekazała UNESCO Plan Zarządzania. https://informacje.wp.pl/wiadomosci/96-proc-puszczy-bialowieskiej-bez-pil-i-polowan
  9. IUCN (2024). More than one in three tree species worldwide faces extinction. IUCN Red List update. https://iucn.org/press-release/202410/; Red List: https://www.iucnredlist.org/
  10. Convention on Biological Diversity (2022). Kunming-Montreal Global Biodiversity Framework. COP15, Montreal. https://www.cbd.int/gbf
  11. Greenpeace International (2023). From Commitment to Action. https://www.greenpeace.org/international/publication/70671/
  12. Roslund, M.I., Puhakka, R., Grönroos, M. i in. (2020). Biodiversity intervention enhances immune regulation and health-associated commensal microbiota among daycare children. Science Advances, 6(42).
  13. Sobko, T., Liang, S., Cheng, W.H.G., Tun, H.M. (2020). Impact of outdoor nature-related activities on gut microbiota, fecal serotonin, and perceived stress in preschool children: the Play&Grow randomized controlled trial. Scientific Reports, 10, 21993.
  14. Louv, R. (2005). Last Child in the Woods: Saving Our Children from Nature-Deficit Disorder. Algonquin Books. Children & Nature Network: https://www.childrenandnature.org/
  15. Tillmann, S. i in. (2018). Mental health benefits of interactions with nature in children and teenagers: a systematic review. Journal of Epidemiology and Community Health, 72(10), 958-966.

Kto to napisał?

Julia. Zachwycam dzieci przyrodą (głównie nietoperzami), uczę rodziców i nauczycieli jak prowadzić aktywności terenowe, jestem mamą małego Tadzia (i czekam na narodziny jego siostry), opiekunką psa Newtona i fanatyczką szwendania się po lesie.

Chcesz mi podziękować za ten materiał?

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Chcesz więcej takich ciekawostek?

Dołącz (bezpłatnie) do Klubu Mądrej Edukacji Przyrodniczej!

Co będziesz z tego mieć?

  • ciekawostki przyrodnicze, z którymi możesz zaimponować w towarzystwie,
  • materiały i inspiracje do przyrodniczej zabawy i nauki z dziećmi (idealne dla rodziców, nauczycieli i edukatorów),
  • dawkę edukacyjnego designu, który dobrze robi w mózg i w serduszko,
  • najnowsze artykuły i treści ode mnie oraz polecajki — wybitne treści wyszperane w internecie

Tutaj jest polityka prywatności.